BRAK KONSEKWENCJI

Czy nie oczywisty jest więc brak konsekwencji w myśleniu Feuerbacha, który nie rezygnuje z pojęcia abstrakcyjnej, ogólnej istoty człowieka, mimo odrzucenia Boga, usprawiedli­wiającego ideę istoty człowieka jako gatunku i normatywną jej rangę? Feuer­bach jakby nie włączył się w zasadniczy nurt liberalistycznej myśli, w szcze­gólności zaś nie dostrzegł niezwykłej wprost szansy, jaką dla materialisty stwarza stojące u źródeł liberalizmu Kartezjanskie „cogito ergo sum . Czyż nie chodzi tu o myślenie, które jest w istocie samotworzeniem, o niezależ­ność, która jest samozależnością?Boga nie ma. Człowiek od nikogo nie zależy. To, kim będzie, zależy za­tem wyłącznie od niego samego, od jego działania. Człowiek określi się wręcz stworzy — poprzez własną praxis. Należy tylko uwolnić tę jego prakty­kę od zbędnie krępujących ją presupozycji związanych z rzekomo stałą i rzekomo normatywną naturą ludzką.Fundamentalną presupozyją, paraliżującą twórczy rozpęd praktyki, jest sztywny podział na podmiot poznający i przedmiot poznania; założenie, że człowiek najpierw musi rzeczywistość ujrzeć, rozeznać się w niej, a dopiero potem może działać. Otóż „głównym brakiem wszelkiego dotychczasowego materializmu — nie wyłączając feuerbachowskiego — jest to, że przedmiot, rzeczywistość, zmysłowość ujmował on jedynie w formie obiektu czy też oglądu (Anschauung), nie zaś jako ludzką działalność zmysłową, praktykę, nie subiektywnie”

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply