DOCENIONY POMYSŁ

Wreszcie Sartre docenił pomysł Marksa roz­wiązania trudności indywidualnego liberalizmu, polegającej na tym, że twór­cze autoprojekty poszczególnych jednostek wchodzą z sobą w kolizję, uniemożliwiając ich równoczesną realizację. Możliwość rozwiązania zaistniałego wówczas konfliktu na drodze dialogu, czyli odwołania się do nadrzędnej wobec nich prawdy o nich samych, jest oczywiście – mocą przyjętej definicji człowieka wykluczona. Wszak człowiek to wolność do tworzenia prawdy o   sobie! W obliczu konfliktu drugi staje się tedy nieuchronnie rywalem: muszę go pokonać, jeśli nie chcę być przezeń pokonany. Jeśli nie będę jego panem, stanę się jego niewolnikiem. Walka staje się jedyną metodą rozwiązy­wania konfliktu, ostateczne zaś jego rozwiązanie polegać może tylko na zada­niu przeciwnikowi decydującego ciosu. Zanim to nie nastąpi, pokój może być jedynie rozejmem, czasem przygotowania ostatecznej likwidacji antagonisty. Tak oto wolność do tworzenia prawdy prowadzi mocą swej własnej logiki do usprawiedliwienia przemocy, jako jedynej zasady w walce wszystkich przeciw wszystkim. Wszystko zresztą, co w konwencji liberalistycznej zaoferowano dotychczas pod imieniem „umowy społecznej” od T. Hobbesa aż po J. Rawlsa nie wychodzi poza próbę łagodzenia, a w gruncie rzeczy udosko­nalenia tej zasady.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply