NIEKONSEKWENTNE ZADANIA

Czyż więc na tym de nie trzeba uznać za drastycznie niekonsekwentne działania tych samych parlamentów, które — z powoływaniem się na niezby­walne prawo człowieka do życia — orzekają zniesienie stosowania kary śmier­ci w stosunku do przestępców (którym dowiedziono zbrodni) a równocześnie legalizują ustawowo masowe zabijanie ludzi skrajnie niewinnych i bezbron­nych, ludzi nie narodzonych? Trudno pomyśleć większy od tego absurd logiczny i etyczny! Zarzut ten można by wycofać tylko pod jednym warun­kiem. Zdecydować, że zabijany nie narodzony nie jest człowiekiem. Lecz na jakiej podstawie? Oto pytanie. Czy nie wyłącznie na podstawie nie liczącej się z prawdą przemocy narodzonych nad nie narodzonymi? Sugestia — zda się przerażająca. Czy jednak tak zwane plebiscyty nad ustawową dopuszczal­nością przerywania ciąży nie implikują w końcu, że głosujący samozwańczo uzurpują sobie moc rozstrzygania własną decyzją o tym, kto jest a kto nie jest człowiekiem? Tak oto dochodzimy do centralnego dla sprawy życia nie narodzonego pytania: Czy istnieje jakaś istotna różnica pomiędzy człowiekiem, który jeszcze oczekuje urodzenia a człowiekiem, który się już narodził? Nie ma żadnej istotnej różnicy. Z punktu widzenia bycia tym oto człowiekiem jest bowiem sprawą bez istotnego znaczenia, czy już żyjąc ma on chwilę swych urodzin jeszcze przed — czy już za sobą. Z tego punktu widzenia znaczenie istotne ma wyłącznie to, kiedy człowiek zaczyna istnieć i być tym oto człowie­kiem, kiedy się — innymi słowy — poczyna. Na to pytanie istnieje jedna tylko rozumna — to jest respektująca dane doświadczenia i logiki — odpowiedź: W momencie poczęcia.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply