PRAWO EGZYSTOWANIA

Czyż po tylu namiętnych dyskusjach wokół sprawy legalizacji przerywania ciąży na Zachodzie, którą w końcu przeprowadzono na przestrzeni ostatnich piętnastu lat we wszystkich niemal krajach Zachodu, nie należałoby uznać całego tego problemu za sprawę definitywnie załatwioną i tak oszczędzić sobie rozniecania na nowo wygasłych już sporów ideologicznych? Dlaczego nie pogodzić się z poniesioną w tej walce porażką i nie zużytkować energii ludzkich dla takich inicjatyw, które mogą jeszcze liczyć na rezonans społecz­nego konsensu?” w Polsce słyszy się głosy wyrażające tę opinię: Przecież Sejm, mówi się, który przed 33 laty uchwalił ustawę aborcyjną, nikogo w tym kraju poza narzuconą Polsce przez Stalina partią nie reprezentował. Stąd i uchwała, którą tenże Sejm – słusznie nazywany niemym – podjął, nie hańbi sumie­nia narodu. Odpowiedzialność za nią obciąża wyłącznie rządzącą wówczas w dyktatorski sposób grupę oraz jej aktualnych spadkobierców. Był to gwałt zadany podmiotowości społeczeństwa. Ale ostatecznie, powiada się dalej, to samo, co na nas spadło ze strony dyktatorskiego reżimu, wprowadziły u siebie w jakiś czas potem także, i to w sposób zupełnie demokratyczny, a więc bądź w drodze uchwał parlamentarnych, bądź nawet w drodze plebiscy­tu, wszystkie bez mała demokracje zachodnie. Pod tym więc względem to właśnie rządzące się demokratycznie państwa Zachodu musiały dopędzić akt warszawskiego „Sejmu niemego” z roku 1956.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply