ZAINTERESOWANI CISZĄ

Zabójcy są wszak zainteresowani ciszą i zacieraniem wszelkich śladów, które mogłyby przypominać istnienie ofiar mordu. Ale czy w śmiertelnej ciszy tego milczenia nie słychać głosu trwogi i głosu przestrogi? Tym ostatnim głosem przemawia właśnie etyka życia nie narodzonego. Z powodu tego głosu jest ona nieodzowna. W obliczu zagrożonego życia nie narodzonego człowieka etyk filozof woła: oszczędź! I dopowiada: siebie prze­de wszystkim! Ocal nie narodzonego, by ocalić siebie! By nie uśmiercać moralnie samego siebie! Natomiast etyk teolog nie może tu nie przypomnieć słów Chrystusa, słów, które mogą nie mniej fascynować, co przerażać: „Co­kolwiek uczyniliście jednemu z tych moich najmniejszych, mnieście uczynili” (Mt 25, 40). To oni właśnie, ci najmniejsi, osądzą nas kiedyś w imieniu same­go Chrystusa. Na wstępie powiedziałem, że zamierzam ukazać konieczny związek pomię­dzy miłością bliźniego a obroną życia nie narodzonego. Droga do wykonania tego zadania okazuje się bardzo prosta i krótka. Obejmuje zaledwie dwa kroki: pokazanie, po pierwsze, że rzetelna miłość bliźniego, czyli afirmacja człowieka jako człowieka możliwa jest tylko poprzez afirmację jego życia jako wartości dla człowieka fundamentalnej, oraz pokazanie, po drugie, że czło­wiek nie narodzony jest po prostu człowiekiem. Jak widać stąd, cały właściwie etyczny problem poruszonej sprawy sprowadza się ostatecznie do jednego tylko, antropologicznego par excellence, problemu: nie narodzony to czło­wiek! Jest to unum necessarium naszej sprawy; jedyne, co tu trzeba i wystar­cza dojrzeć – i do czego tu trzeba i wystarcza dojrzeć. Oto dlaczego przy sprawie tej — choć oczywistej — warto i należy pozostać.

 

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply